WOLNOŚĆ ODZYSKANA
Wszyscy na baczność. Każdy uważa na to co mówi, bo może przypadkiem nie spodoba się to głowie rodziny i do końca dnia nie wyjdziemy z awantury.
Obiad pod nos. Posprzątane. Nie ma się do czego doczepić.
I ten czas…
Czas Świąt… Nieważne kurwa jakich! Wspaniały czas, kiedy zaciskasz zęby. Miałabyś ochotę zamordować tę „piękną” Panią, która urodziła tego, „pięknego” Pana zwanego dalej Twoim mężem czy partnerem…. Czujesz na sobie to spojrzenie…. Słyszysz te niewypowiedziane słowa pełne jadu… Czujesz „moc miłości”.
Ale w tym roku jest inaczej.
Dobro wraca? Nie kurwa. Ono uderza jak torpeda z każdej najmniejszej nawet strony. Bombarduje tak, że można nie przestawać płakać ze wzruszenia i wdzięczności, jaką się ma dla ludzi.
Nie pamiętam komu w życiu pomogłam. Nie pamiętam, ile pieniędzy przekazałam na jakie cele. Jedno pamiętać będę z pewnością to, że ludzie są dobrzy, a wiara w nich niczym niewzruszona.
Można upaść. Można się podnieść. Można dostać kopa w dupę z każdej strony. Można przez rok nie przestawać myśleć, działać, pracować i to wszystko mimo wielu sił, czasu i energii może kończyć się marnym skutkiem. To może sprawić, że człowiek traci wiarę, nadzieję i nie myśli już o pomyślnym jutrze. Ale… gdy obok są osoby, które powtarzają: „Jesteś silna.”, „Jesteś dzielna.”, „Dasz radę.”, „To tylko chwilowa sytuacja.” To tak – żadne załamanie nerwowe nie wchodzi w rachubę- bo masz zaplecze , masz backround, masz na kogo liczyć. I nie wiesz, że ty sama zbudowałaś sobie tę społeczność dlatego właśnie, że dobro wraca. Dobro czynione bezinteresownie. Daję tyle, ile mogę. Dzielę się tym, co mam. Tak, jak inni to robią, gdy sił już brak.
Najważniejsza jest jednak WOLNOŚĆ. Wolność odzyskana. Wolność słowa, wolność czynu, wolność WYBORU. Tego, że to ja tak chcę. Tego, że nareszcie to ja decyduję o tym, jak żyję. Nie jestem już marionetką. Nie jestem już chorągiewką na wietrze. Mam swoje zdanie. Szanuję sama siebie. Podejmuję MOJE decyzje. Ponoszę ich konsekwencje. Czasem bardzo dotkliwe. A czasem niesamowicie satysfakcjonujące.
WOLNOŚĆ- jak wiele z WAS Moje Drogie może to samo powiedzieć o sobie. Patrzę, obracam się wokół siebie i widzę różnych ludzi, różne sytuacje.
Mam to, co chciałam!!!
Kiedyś z zazdrością spoglądałam na WOLNE KOBIETY. Kobiety, którym na prawdę było ciężko. Wspierałam je jak mogłam. Niekiedy tylko i wyłącznie dobrym słowem. Kobiety, które się oswobodziły. Zazdrościłam im tej odwagi.
Dziś sama jestem taką kobietą. I jestem z tego dumna.
Przede mną jeszcze daleka droga. Ale wiem, że zaczyna się ona prostować. Czuję promienie wychodzącego nade mną słońca. Burza nie może trwać wiecznie, mimo że nauczyłam się już tańczyć do taktu spadającego deszczu i nie przejmować żadnym gromem.
Co się spierdoli, to się spierdoli.
Czy ja mam wpływ na to, że taka lub taka rzecz się zepsuje? Otóż nie!!! Za to mam wpływ na to jak zareaguję na ten stan rzeczy. Czy będę lamentować czy po prosu przyjmę do wiadomości ten fakt i w pragmatyczny sposób do niego podejdę.
WOLNOŚĆ.
Dziś w dzień przed Wigilią jestem prawdziwie szczęśliwa, bo nigdy w życiu na Święta nie miałam tak wiele. Myślałam, że będzie megapusto, a tu okazało się coś zupełnie odwrotnego!!!
Nie wiem czy to magia Świąt czy po prostu magia ludzkich, gorących serc. Nie ważne.
Liczą się fakty!!!
Lodówka wypełniona po brzegi, Święta, które spędzę tak jak chcę i z kim chcę i najważniejsze- spokój serca.
Życzę Wam…. Wolności słowa, czynu i wyboru, bo od tego wszystko się zaczyna.
Miłości, pokoju w sercu, zdrowia i…. PIENIĘDZY , bo są one niezmiernie ważne.
Tego samego życzę i sobie.
Pozdrawiam.
Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD
Fot.: Kozmenko
