„Jeśli jest we mnie piękno, które można by uznać za wartościowe, ukryło się głęboko gdzieś w moim wnętrzu. To piękno mądrości stu lat przeżytych na ziemi i serca, które wiernie biło w takt wszystkich ludzkich zachowań i emocji, jakie można sobie wyobrazić.”- tak mówi Anahita obchodząca swoje setne urodziny bohaterka powieści Lucindy Riley pt.:”Róża północy.”
Ja również niedługo obchodzę swoje święto. Tak za półtora miesiąca obchodzę urodziny. Może nie setne, ale czterdzieste!!! To ważny dla mnie moment. Doszłam już prawie do połowy mojego życia i co mogę o nim powiedzieć? Otóż to, że nie żałuję absolutnie niczego!!!
„Lepiej grzeszyć i żałować niż żałować, że się nigdy nie grzeszyło.” Taka była moja główna myśl, która niosła mnie przez dobre dwadzieścia lat. Bardzo się cieszę, że ją kiedyś usłyszałam i przygarnęłam do serca, bo dzięki niej żyłam pełnią. To wszystko, co się wydarzyło przez czas od moich narodzin stało się moim doświadczeniem- „pięknem, które można by uznać za wartościowe, ukryło się gdzieś głęboko w moim wnętrzu.” Czuję codziennie, jak to piękno rozrasta wraz z tym, jak moja powierzchowność się zmienia. Być może na mojej twarzy pojawia się coraz więcej zmarszczek, a ciało staje się coraz mniej jędrne jednak ja czuję jakąś wewnętrzną moc.
Nie wiem czy Ty również tak masz lub miałaś w tym samym wieku.
Zastanawia mnie czy to nie czasami „łabędzi śpiew”?
Co to „łabędzi śpiew”? To kolokwialnie mówiąc to kryzys wieku średniego tak nazywany u kobiet.
Bo kryzys wieku średniego może tak samo dotyczyć kobiet jak i mężczyzn. Przedstawiciele płci męskiej rozglądają się wtedy za młodszymi, jędrnym, tryskającymi energią kobietami i kupują nowe, szybkie i rzucające się w oczy samochody. Natomiast kobiety…. Kobiety też dostają na łeb tylko inaczej się to objawia. Oczywiście żartuję. Kobiety zaczynają mocniej o siebie dbać, wykonywać aktywności, których nigdy dotąd nie miały okazji dokonać, a zawsze o nich marzyły, mogą robić sobie odmładzające zabiegi chirurgiczne i inne tego typu rzeczy.
Ja na razie oprócz dbania o siebie i realizacji marzeń (aktywności, które towarzyszyły mi od zawsze) nie zauważyłam innych objawów wskazujących na to, bym wchodziła w kryzys wieku średniego.
Ale kto wie? Może podejdzie mnie on podstępnie i sama się nawet nie zorientuję jak wpadnę w jego szpony?
Dla mnie czterdzieste urodziny są również ważne z tego względu, iż moja mama miała czterdzieści pięć lat, gdy zmarła.
