SZPILKI
Słowa prawdy- to one ranią najbardziej. Usłyszane od tych najbliższych, od tych których kochamy, od tych na których zależy nam najbardziej potrafią zranić serce bardziej niż najbardziej ostry sztylet.
To nasi przyjaciele, rodzina, Ci którzy wiedzą o nas najwięcej- oni doskonale potrafią wyczuć nasz czuły punkt i uderzyć z siłą tak ogromną, że czasem nie jesteśmy nawet w stanie uronić łez. Szok wywołany atakiem jest tak wielki, że aż paraliżuje.
Zaangażowanie, energia, czas, emocje, które wkładamy w budowanie relacji. Często fizyczne rzeczy, które poświęcamy wydają się wystarczyć, aby zaspokoić potrzeby tych, na których nam zależy.
Jednak pewnego dnia okazuje się, że TO ZA MAŁO.
Że jeśli dajesz to, co materialne, to zabraknie tego, co duchowe i na odwrót.
Tylko, że czasem nie jesteś w stanie dać wszystkiego.
Dążysz do ideału. Chciałabyś zapewnić zadowolenie innym na wszystkich płaszczyznach życia. Nie zatracasz przy tym siebie. Nie o to tu chodzi. Jest to raczej historia o tym, że można starać się ze wszystkich sił i cały czas nie dawać rady podołać.
Co w takiej sytuacji?
Kiedy starsza się zadowolić WSZYSTKIE potrzeby swoich bliskich, a mimo to słyszysz, że czegoś im brakuje, to po prostu ręce Ci opadają. Jesteś sparaliżowana z bezsilności. Bo przecież tak już się cieszyłaś, że jest już tak dobrze. A tu okazuje się, że ciągły brak….
Jakie jest rozwiązanie?
A może wymagasz od siebie zbyt wiele?
Może nie można być ideałem i nie jest prawdopodobne, by odpowiedzieć na to, czego oczekują od Ciebie WSZYSCY. Może warto „dać sobie na wstrzymanie”, uznać swoją niedoskonałość i pobyć po prostu ze sobą sam na sam zastanawiając się co dalej? Co jest ważne? Być czy mieć? Świat materialny czy może wartości, które sprawiają, że życie jest pełne blasku i piękna.
„Nie wszystko można mieć!!!”
Czyżby?
Może i można. Jednak uważam, że „mieć ciastko i zjeść ciastko” graniczy z cudem.
Nakładasz na siebie zatem cele, obowiązki, nowe rozwiązania……
A może wystarczy dać sobie czas?
Każdy wie, że podstawą ludzkiego funkcjonowania jest spełnienie podstawowych potrzeb, a wiążą się one z fizycznymi wymaganiami. Dopiero później można myśleć o psyche.
Czy jest coś złego w tym, że przede wszystkim dbasz o to, by Twoje dzieci miały gdzie mieszkać, było im ciepło, miały co jeść…..?
Kiedy ta sfera życia jest już zaopiekowana wtedy można myśleć dalej.
Jasne, że chcę dać miłość. Oczywiste, że chcę otoczyć opieką i uwagę.
Wstając o 05:00 i pracując po 10- 12h nie zawsze jednak jesteś w stanie sprostać wszystkiemu. Masz chyba prawo być zmęczona, zdenerwowana, niezadowolona, czasem nawet smutna.
Trudno wymagać, byś mając na ramionach tak wiele srała tęczą przez 24/24.
Można być optymistą, można mieć pozytywne podejście do życia. Jesteśmy jednak tylko ludźmi i każdy z nas ma swój limit. Superbohaterki i superbohaterowie to świetne istoty, ale jakoś nie widziałam ostatnio ani u mnie w pracy, ani nigdzie na ulicy ani Batmana ani Supermena ani też Spaidermena. No cóż może po prostu nie nadają się oni do normalnego życia. Być może rutyna jest dla nich za trudna, a ich supermoce są zbyt małe by ogarnąć sprzątanie, zmywane, pranie itd. Nie wspomnę o umiejętnościach rachowania, które trzeba posiadać tak, aby umiejętnie wygospodarować pensją od 10-tego do 10-tego.
Starasz się zatem jak tylko umiesz najlepiej, a tu przychodzi ktoś (kogo szanujesz i kto dla Ciebie się bardzo liczy) i dostajesz na twarz, że robisz za mało. Z bezsilności po Twoim policzku spływa jedna, wielka, szalenie słona łza. Bo najgorsze jest to, że jesteś świadoma. Dokładnie wiesz co robisz źle. Dokładnie zdajesz sobie sprawę z tego, gdzie Cię jest za mało. Wiesz jakie są dysproporcje. Jesteś świadoma, bo pracujesz nad tym. Zastanawiasz się, próbujesz znaleźć rozwiązanie. Ale gdy przychodzi ktoś i stwierdza, że tego, a tego mu brakuje, a ty ręce wyrywasz sobie z rękawów, podczas gdy doba za nic nie chce się rozciągnąć, to Twoje serce zaczyna krwawić.
Nie jest Ci przykro. Jest Ci cholernie żal. I choć wiesz, że wszystko robisz tak, jak powinnaś, to i tak czujesz wyrzuty sumienia. Bo w głębi duszy chciałabyś DAĆ WSZYSTKO. Ale nie masz. Niestety nie zawsze świat sprzyja. Nie zawsze możemy zapewnić naszym bliskim wszystko o czym marzą. I choć nie wiem jakbyśmy pragnęli zaspokoić ich pragnienia, to dochodzimy do granicy.
Szpilki- słowa prawdy.
Szpilki- ograniczania.
Szpilki……
Często oczekujemy, że nasi najbliżsi będą naszym oparciem i wsparciem, ale to właśnie oni potrafią nas najbardziej zranić. Słowa prawdy, usłyszane od tych, których kochamy, potrafią być bardziej bolesne niż taniec na rozżarzonych węglach. To nasi przyjaciele i rodzina, którzy zjedli z nami beczkę soli, są w stanie trafić prosto w nasze serce, dotykając naszych najczulszych punktów.
Poświęcamy wiele energii, czasu i emocji na budowanie relacji z naszymi bliskimi, ale czasem okazuje się, że to nie wystarcza. Wtedy czujemy się bezradni i sparaliżowani, bo przecież dawaliśmy z siebie wszystko. Jednak nie zawsze jesteśmy w stanie sprostać wszystkim oczekiwaniom, nawet jeśli bardzo się staramy.
Może więc warto zdać sobie sprawę, że nie można być ideałem i nie da się zaspokoić wszystkich potrzeb wszystkich bliskich. Być może kluczem do zrozumienia jest zaakceptowanie swojej niedoskonałości i czasem po prostu zatrzymanie się, by zastanowić się, co naprawdę jest dla nas ważne.
Życie nie zawsze jest łatwe, a my nie zawsze możemy być superbohaterami, gotowymi spełniać wszystkie życzenia naszych bliskich. Czasem musimy dać sobie czas, by zrozumieć, że podstawą jest spełnienie podstawowych potrzeb, a dopiero potem możemy myśleć o innych aspektach życia.
Szpilki – to słowa prawdy, które czasem ranią nas najbardziej.
Ale może warto zastanowić się, czy te szpilki są ograniczeniem czy też impulsem do refleksji nad tym, co naprawdę jest dla nas ważne w relacjach z naszymi bliskimi.
Życzę SIŁY.
Siły w życiu, które będzie dobre przede wszystkim dla nas samych, a potem dla innych. Dla tych, których kochamy. Dla tych, na których nam zależy. Dla tych, którzy są dla nas ważni.
A Supermenom mówimy stanowcze NIE , bo po co karmić się złudzeniami – nie będziemy przenikać przez ściany, latać nad ziemią czy robić innych fantastycznych rzeczy. Jesteśmy ludźmi- a ludzkie jest popełnianie błędów i ich naprawianie. Warto zadbać zatem o swą ludzką twarz. Twarz niedoskonałą. Twarz niezbotoksowaną. Twarz, która jest przede wszystkim ludzka i piękna. Twarz uczciwa.
Wszystkiego dobrego.
Julia Małecka
Fot: Pixabay
