ChAD I STAN SAMOTNOŚCI
Choroba Afektywna Dwubiegunowa swoimi mackami dotyka wielu sfer życia: pracy, rodziny, stosunków ze znajomymi, wydawania pieniędzy, sexu, naszych zainteresowań i wielu innych.
Niestety jej skutki, tak samo jak niepożądane skutki uboczne leków, mogą niekorzystanie wpłynąć na nasze relacje z innymi oraz generalnie na jakość naszego życia. (Mówiąc nasze- mam na myśli osoby takie, jak ja, czyli zdiagnozowane na ChAD).
Co może pójść nie tak?
Możesz stracić pracę, możesz odwrócić się od rodziny lub ona może przestać chcieć znać Ciebie. Twoi znajomi mogą zacząć mieć już Ciebie dość. Możesz popaść w niebotyczne długi, zdradzić swojego partnera lub sama być zdradzana, stracić zainteresowanie wszystkim, co do tej pory sprawiało, że czułaś, że żyjesz lub wręcz przeciwnie rzucić się w wir aktywności, które pochłoną Ciebie całą do tego stopnia, że przestaniesz zauważać świat zewnętrzny.
Dziś skupię się na poczuciu SAMOTNOŚCI.
Wiem, że nie tylko u osób zdiagnozowanych na ChAD może się tak zdarzyć, że odczuwać zaczną „samotność we dwoje”. Powodów takiego stanu rzeczy może być wiele: brak zainteresowania drugą osobą jednej ze stron, jakiś kryzys, który nastąpił, rutyna, która ogarnęła zawiązek i wiele innych.
Natomiast w przypadku ChAD powody mogą być takie, jak powyższe plus dodatkowe- szczególnie charakterystyczne dla ChAD.
O czym myślę?
Po pierwsze uważam, że to, co może przyczynić się do niekorzystanej sytuacji w naszych relacjach z najbliższą osobą mogą być skutki uboczne leków: fakt, iż po ich zażyciu może zmienić się waga ciała, czyli mówiąc wprost Drogie Panie – może nam się przytyć i to sporo. Jest to okrutna prawda, ale tak po prostu jest. Wiem, że to nie łatwe do zaakceptowania, ale jeśli nasz partner nie jest naprawdę kochający i wyrozumiały, to może się tak zdarzyć, że po prostu „pójdzie w tan”.
Może też się zdarzyć zupełnie odwrotnie- to Ty możesz „przyprawić rogi” swojemu partnerowi podczas jakiegoś monstrualnego epizodu maniakalnego, gdy Twoje libido przekracza granicę 220% i powodowana chorobą dokonujesz rzeczy, których normalnie nie zrobiłabyś nigdy w życiu.
Nie ważne kto zdradził …. Po takim incydencie zawsze zostaje rana- rana, która nie chce się szybko zabliźnić. Można wybaczyć, ale czy można zapomnieć? Ani jedno, ani drugie może się nie udać.
Najbardziej ranić bowiem potrafią siebie osoby, które znają się najlepiej. To one umieją wbijać sobie najlepiej i najgłębiej „szpilki”. Znają bowiem wszystkie swoje mocne i słabe strony- wiedzą, co zaboli najbardziej.
A po pewnym czasie tych wbijanych szpilek jest już zbyt dużo, nakłuwanych miejsc zbyt wiele, rany nie chcą się zabliźniać, a smród ropy jest zbyt duży. Przychodzi moment, że ból jest zbyt silny. Czara goryczy się przelewa i co następuje wtedy?
Myślę, że inaczej wygląda to u osób niezdiagnozowanych, a zupełnie inaczej u tych, które mają rozpoznanie psychiatryczne.
Czym różnią się te dwa przypadki?
Człowiek bez diagnozy obawia się tego, jak sobie poradzi w przypadku rozstania- czy starczy mu pieniędzy, czy poradzi sobie sam z dziećmi, jak to będzie żyć w samotności (choć i tak już od dawna żył samotnie). Natomiast osoba, która dodatkowo mierzy się z chorobą psychiczną ma tę świadomość, że niestety, jeśli sobie sama nie poradzi, to gdzieś, za granicą jej możliwości stoi tylko jedna opcja, no może dwie- epizod maniakalny lub depresyjny.
Czy warto ryzykować?
A może nie warto reagować. Może pozostać w tym, co jest i po prostu w milczeniu zgadać się na „bylejakość”?
„Tonący brzytwy się chwyta” – można iść na terapię dla par i spróbować uratować ten związek. Z pewnością pomoc specjalisty będzie o wiele bardziej efektywna niż milion książek, które przeczytasz chcąc ratować Was lub chociaż samą siebie.
Natomiast zanim zainwestujesz w psychoterapię dla dwojga warto sobie zadać pytanie czy w ogóle jest sens to robić? Czy naprawdę tego pragniesz? Czy widzisz jeszcze jakąkolwiek przyszłość z osobą, która przez tak długi czas tak bardzo Cię raniła?
Uważam, że problem, który pojawia się w związku z osobą z ChAD nie wynika jedynie z faktu, iż mogło dojść do zdrady. Bardzo ważny może być również fakt, iż osoba, która przeżywa epizod maniakalny lub depresyjny jest totalnie nierozumiana przez swojego partnera. Nie wynika to z braku dobrej woli lub braku chęci. Ta osoba po prostu nie ma odpowiedniej wiedzy na ten temat i dlatego nie jest w stanie współodczuwać tego, co dzieje się z jej żoną, dziewczyną czy przyjaciółką.
Jeśli partner nie rozumie, że leżysz w wyrze i nie ma takiej siły, która mogłaby się z niego wywalić, bo akurat trawi Cię gigantyczna depresja lub nie potrafi reagować na to, gdy szalejesz w maniakalnym amoku, to niestety konflikty w waszym związku będą narastać.
Konieczna jest edukacja i empatia.
Ja ze swojej strony mogę serdecznie polecić „Kochając osobę z zaburzeniami afektywnymi dwubiegunowymi. Poradnik dla bliskich” John D. Preston, Julie A. Fast
Lesz pamiętaj proszę, że „do tanga trzeba dwojga”. Jeśli nie ma chęci współpracy, a w Tobie „wszystko już się gotuje”, to olej swojego partnera. Weź się za siebie. Zadbaj o swoje dobro. Pracuj nad sobą samą. Rozwijaj się. Inwestuj w siebie. Jestem pewna, że przyjdzie taki moment, że w końcu „dorośniesz” do tej decyzji i przestaniesz się bać.
Jeśli masz ChAD i dotyczy Cię STAN SAMOTNOŚCI, to przemyśl, co na TEN MOMENT możesz dla siebie najlepszego zrobić. Czy jesteś już gotowa, by podjąć swoje życiowe decyzje czy potrzebujesz jeszcze czasu na to, by zaczać działać.
Daj sobie przyzwolenie na to, by spokojnie czekać na to, gdy przyjdzie odpowiedni moment. Gdy będziesz czuła, że już możesz, że to TA chwila.
Życzę Ci cierpliwości i dużo siły.
Dobrej niedzieli bez względu na to, czy jesteś samotna czy nie – niech to będzie dla Ciebie piękny dzień.
Fot.: Reinhardi
