Jaka jest Twoja strategia?
Czy w ogóle masz jakikolwiek plan działania?
A może wyznajesz zasadę braku zasad i jesteś w 100% spontaniczny? Nie planujesz, nie sporządzasz harmonogramów, idziesz przed siebie z ufną nadzieją na to, że los przyniesie Ci same dobre rzeczy.
Wiesz co?
Nie wiem już sama co lepsze…
Czy postępować tak, jak ja – według codziennego, skrupulatnie wyznaczonego planu. Rutyny, która porządkuje moje życie. Czy może pierdalnąć to wszystko i mieć wyjebane. Czasem mam wrażenie, że im bardziej się starasz tym gorzej Ci wychodzi. Pokutuje słynne: „Chciałeś dobrze, a wyszło jak zwykle.”. Może wyjebka na wszystko to jest jakieś rozwiązanie?
Jakieś no właśnie, ale jakie?
Chyba jednak nie dam się ponieść temu zmęczeniu i zniechęceniu i po raz enty w moim życiu ułożę plan- strategię tego, co zrobić, aby odnieść sukces. Zatriumfować w życiu osobistym i zawodowym. Moje sukcesy w każdej sekundzie przeplatają się z moimi porażkami. Czuję się jakbym była na jakimś rolerkosterze. Dzieje się ogromnie dużo. Zachować niezbędny dystans i zdrowy rozsądek nie jest łatwo.
Ale jeśli wie się co jest dla Ciebie ważne- a dla mnie ważna jestem JA – moje zdrowie, potem moje dzieci- to nawet jeśli na chwilę zejdę z kursu, to bardzo szybko na niego wracam. Chociaż upadam, chociaż wiatr wieje mi w oczy, a piasek zgrzyta pomiędzy zębami, to idę… i okazuje się, że są ludzie, zdarzają się sytuacje magiczne…. Bo dobro wraca. Wraca do mnie i wróci do ludzi, którzy teraz udzielają mi wsparcia.
Dlatego jednak mimo wszystko nie pierdalnę tego. Podniosę się po raz kolejny i stanę na wysokości zadania. Opracuję kolejną strategię działania i znów wyruszę w drogę.
Co jest na końcu tej ścieżki? Uśmiech moich dzieci. To poczucie bezpieczeństwa. Wspólne wakacje. Rzeczy, na które w tym momencie nie możemy sobie pozwolić. I choć w tym momencie, gdy o tym piszę po policzkach spływają mi krokodyle łzy, o jestem pewna, że nadejdzie taki dzień, taki moment gdy przytulę moich synów do siebie, razem spojrzymy za horyzont, przytulimy się i podziwiać będziemy wspólnie widoki, które zapierać będą nam dech w piersiach. O tego jednak nie dojdę zdając się na przypadek. Wiara w Boga i ufność w to, że los sprzyja jest potrzebna i przydatna- nie kwestionuję tego. Jednak sądzę, że uczciwością i pracą ludzie się bogacą. Może to kod, który wgrali mi rodzice. A może nie….
