MORZE DOBROCI
Nie zawsze jest tak, że w życiu dzieje się źle. Ba nawet czasem dzieje się bardzo dobrze. Nieraz Dobry Bóg daje nam możliwość doświadczenia morza dobroci. Taka dobroć, jeśli nie jesteśmy do niej przyzwyczajeni jest przez nas uznawana jako coś niecodziennego, coś niezwykłego, drogocennego i magicznego. Nie możemy się nadziwić, że po tak długim czasie trwania w pustce nagle spotyka nas coś, co przypomina raj tylko, że tutaj na ziemi.
Taki nasz własny, prywatny Eden. Miejsce, gdzie jesteśmy szanowani, doceniani, słyszeni i zauważani. Niezwykły zakątek, do którego klucz mieścił się po drugiej stronie tęczy, tam głęboko jeszcze pod garncem ze złotem zakopanym mile w głąb ziemi.
Ten klucz całkiem przypadkiem znalazł się w naszym posiadaniu.
Radość, niedowierzanie, szok….
Kiedy doświadczysz tego szczęścia i zrozumiesz, że takie może być życie- prawdziwe, jasne, pełne uczucia i nadzieji, nie chcesz już inaczej. Ale los nie zawsze jest sprawiedliwy i często potrafi z nas sobie okrutnie zadrwić. Bo okazuje się, że świat te tak pięknie namalowany jest realny, ale nie możesz w nim zamieszkać. Morze dobroci istnieje, ale musisz znaleźć je w sobie, a nie w krainie, którą stworzył dla Ciebie ktoś inny.
Czułość, uznanie, uwaga to wszystko możesz dać sama sobie. Dbać o siebie. Pielęgnować w sobie uczucie najczystsze, jakie tylko potrafisz wydobyć z głębi swojego serca. Emocje, które w sobie masz skieruj głęboko do wnętrza. Utul sama siebie. Zadbaj o to, co masz i odpuść to, czego nie masz. Nie warto… Nie ma sensu…. Zrób miejsce na nowe, a czas sprawi, że pojawią się na Twojej drodze ludzie, zdarzenia, sytuacje, znaki, które pokażą Ci, że morze dobroci istnieje. Jest on odbiciem Twojego wnętrza. Bo Ty jesteś dobra. Bo Ty otulasz uwagą, dajesz ciepło, jesteś czuła. Najpierw jednak pozwól sobie samej poczuć to, co możesz ofiarować innym. Zadbaj o siebie – to Twój dom, Twoja świątynia, Twoje być lub nie w zależności od tego na co jest czas i na co akurat masz ochotę.
Idź na spacer. Weź głęboki oddech. Spójrz na drzewa. Posłuchaj ptaków. Co usłyszałaś? A może co podsłuchałaś? Czy to wiosenne: „Kocham Cię.” Wypowiedziane przez nastolatka do jego ukochanej? Dlaczego właśnie te słowa tak bardzo przekłuły Twoją uwagę? A może dlatego, że miłość tutaj jest ważna, jeśli nie najważniejsza.
Morze dobroci…. Masz je w sobie. Jest nim właśnie ta miłość. Miłość do siebie samej i do świata. Miłość, którą codziennie trzeba pielęgnować. Wdzięczność za każdy oddech, za każdą kruszynę chleba, za uśmiech dziecka i za łzy…łzy wzruszenia, niemocy, poruszenia, zachwytu….
Kiedy w końcu zaleje Cię morze dobroci zrozumiesz, że zawsze jest szansa. Bez względu na wiek. Bez względu na położenie w jakim się znajdujesz. Jeśli masz w sercu chociaż kroplę miłości, to zawsze możesz uczynić z niej morze. Może nie w sekundę, nie w dwie, ale powoli, miarowo, z wielką cierpliwością morze dobroci otuli Cię jak fale otulają tego, kto pragnie w otchłani skąpać swoje ciało by orzeźwić się na chwilę lub dwie.
Kiedy myślisz o morzu to przychodzi Ci do głowy obraz wielkiej otchłani. I dobrze, bo tak właśnie jest.
Ocean Twojej łaskawości jest niepojęty. Znajdzie się na nim miejsce dla wielu, ale czy znalazłaś w nim zakątek dla samej siebie? Czy w tej otchłani dobra, które tak pięknie potrafisz dawać innym znalazłaś przestrzeń na to, by być dobra sama dla siebie? By siebie utulić? By siebie ukoić? By sprawić, że sama z sobą poczujesz się cudownie?
